Państwo jest fatalnym biznesmenem. Przedsiębiorstwa będące własnością skarbu państwa niemal z definicji radzą sobie jedynie w doskonałych warunkach rynkowych, w których wysoka cena na produkowane przez nie wyroby powoduje, że są w stanie bez jako takich strat utrzymać się na rynku mimo przerostów w zatrudnieniu, nieefektywnemu gospodarowaniu majątkiem i upolitycznieniu, pod którego wpływem podejmują decyzje gospodarcze. Ten przykry obraz niemal modelowo przedstawia Kompania Węglowa, o której tak ostatnio głośno. W tym miejscu podkreślę, że Kompania Węglowa to nie cały sektor węgla kamiennego w Polsce, gdyż mimo, że w oczach wielu są to pojęcia tożsame obok Kompanii występują również inne podmioty, których ekonomicznej efektywności bardzo często nic nie można zarzucić, a o których niestety się zapomina. Modelowy spośród nich Bogdanka S.A. wygenerowała w roku ubiegłym ok. 500 mln zł zysku i na przestrzeni ostatnich 5 lat zwiększyła wydobycie o ok. 50% z 5,5 mln do 8,5 mln ton. Inny Silesia również radzi sobie na rynku systematycznie zwiększając zysk, wydobycie i w konsekwencji zatrudnienie.

Dla kontrastu, Kompania Węglowa od kilku lat zmniejsza wydobycie, utrzymuje albo zwiększa w niektórych sektorach zatrudnienie i przynosi coraz większe straty. Jak wynika z danych finansowych za 2014 rok straty odnotowano w 12 z 15 kopalń jakie wchodzą w skład Kompanii. Ich suma przekracza natomiast miliard złotych.

Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Brak elastyczności w zarządzaniu, pazerność związków zawodowych, nieracjonalność w zatrudnieniu i wiele innych, które co najważniejsze leżą jednak po stronie samego przedsiębiorstwa. Otoczenia rynkowego nie można bowiem winić jeśli konkurencja przynosi pokaźne dochody i na dodatek zwiększa produkcje. Lekarstwem jest zaś prywatyzacja. Reanimacja spółki poprzez oddłużenie i dotacje nie da bowiem w dłuższej perspektywie nic jeśli nie zostanie wprowadzony nadzór właścicielski i to właściciela prywatnego, który będzie nastawiony na zysk. Co więcej owa reanimacja będzie przynajmniej w moim rozumieniu gospodarczo i społecznie niesprawiedliwa. Będzie swoistą nagrodą za niegospodarność, którą będzie musiało zapłacić całe społeczeństwo. Chwilowe utrzymanie nie, aż tak dużej ilości miejsc pracy będzie finalnie kosztować każdego z nas. Tylko pokrycie straty Kompanii Węglowej za rok ubiegły oraz kolejne pieniądze na jej trwanie w dotychczasowym stanie to rząd wielkości 3 mld zł, ok. 83 zł na każdego Polaka od noworodka po staruszka. Jest to nie do utrzymania na dłuższą metę i wcześniej czy później będzie musiało skutkować albo likwidacją albo prywatyzacją. Dlatego rozumiejąc pobudki społeczne przeprowadzonych na Śląsku negocjacji nie popieram ich jako metody zaradzenia problemowi. Tym bardziej, że przedsiębiorstw państwowych w podobnej sytuacji jest więcej.

Killion Munyama