Europejska gospodarka musi ruszyć z miejsca. I ruszy jeśli otrzyma stosowny zastrzyk kapitału. Z podtrzymaniem wzrostu sprawa może wyglądać gorzej, gdyż tak jak pieniądz jest smarem machiny gospodarczej, tak tanie i skuteczne państwo tworzy jej podstawy.

Zeszłotygodniowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego dotycząca luzowania ilościowego polityki pieniężnej a polegająca najprościej rzecz ujmując na wykreowaniu kwoty przeszło biliona euro w celu pobudzenia europejskiej gospodarki jest logiczną konsekwencją tego, iż poprzednio podejmowane kroki okazały się niewystarczające. Przypomnę, że od kryzysu z przełomu 2008/2009 r. EBC systematycznie obniżał stopy procentowe, aż do osiągnięcia wartości ujemnych w celu pobudzenia akcji kredytowej. Skutki tych działań były jednak niewystarczające i tym samym nieodzowną okazała się kreacja pieniądza na niewyobrażalną dotąd skalę. Bilion euro przekazywane gospodarce poprzez 60-cio miliardowe transze to ok. 5% europejskiego PKB, albo inaczej rzecz ujmując ponad 10 razy tyle ile liczy roczny budżet państwa polskiego. To ogromna suma, która musi zaskutkować wzrostem popytu, wywrzeć presję inflacyjną i dać zarówno rządom jak i przedsiębiorstwom wytchnienie w dobie stagnacji gospodarczej. O ile w swym zamierzeniu jest to krok w dobrym kierunku, wypróbowany zresztą już w Stanach Zjednoczonych, o tyle czas uzyskany dzięki napływowi taniego pieniądza musi zostać prawidłowo wykorzystany. Bodziec ten będzie musiał przynieść efekty pod postacią inwestycji w takie dziedziny jak infrastruktura, czy energetyka ale przede wszystkim tak potrzebnymi reformami instytucjonalnymi. Nie jest tajemnicą, iż największą barierą dla ekonomicznego rozwoju Europy jest niezwykle rozdmuchany system socjalny oraz co tu dużo mówić drogie państwo, które wzięło na siebie zadania daleko odbiegające od swoich podstawowych funkcji. Kraje starej Europy rozbudowując swoje instytucje odpowiadają za zbyt duży procent własnych gospodarek, ściągając na tle innych państw świata relatywnie wysokie podatki i jeszcze więcej wydatkując. Na tle światowej konkurencji jest to model nie do utrzymania, który nie łatwo będzie zmienić. Zmiana ta była zaś niemal niemożliwa w sytuacji kryzysowej. Z politycznego punktu widzenia wydatki państwa trudno jest redukować, gdy powszechnym jest bezrobocie i rosnące potrzeby socjalne. Mniejszych trudności przysparzają one natomiast wtedy, gdy gospodarka jest w dobrym stanie, a bogacące się społeczeństwo bardziej odczuwa obniżkę któregoś z podatków, niż odebranie jednego z socjalnych przywilejów. Okres prosperity po stronie państwa tworzy niestety złudę braku potrzeby ograniczania się. Pieniędzy wystarcza więc po co ciąć wydatki. W tym przeświadczeniu Europa niestety przespała lata dziewięćdziesiąte oraz początek nowego milenium. Nie reformując się obniżała swoją konkurencyjność czego reminiscencją jest przedłużający się obecny kryzys.

Obecna decyzja EBC jest szansą na naprawienie błędów. Dodatkowy pieniądz pobudzi gospodarkę, ale czy ta reanimacja przyniesie skutek w dłuższym okresie zależy od tego jak zostanie wykorzystana. Posługując się metaforą, to w dużej mierze od pacjenta zależ, czy po zawale zacznie dbać o zdrowie, czy po uniesiony chwilową poprawą i wróci do dawnego trybu życia.  

Killion Munyama